"Nie jestem już tą samą osobą co dawniej, od kiedy widziałam księżyc po drugiej stronie świata."

piątek, 5 lutego 2016

USA, kraj jedyny w swoim rodzaju!

Andy Warhol powiedział kiedyś: "Podoba mi się, że w Ameryce najbogatsi konsumenci w zasadzie kupują te same rzeczy, co biedni. Siedzisz przed telewizorem i pijesz Coca Colę, i wiesz, że prezydent pije colę, Liz Taylor pije colę, i myślisz sobie, że ty też możesz pić colę". Ameryka jest niesamowita. 

To co zobaczyłam po drugiej stronie oceanu przeszło moje najśmielsze oczekiwania, powaliło mnie na kolana. Ciągle jestem w szoku, bo zakochałam się w kraju pierwszego świata. Wróciłam, ale od postawienia pierwszego kroku na europejskim lotnisku ciągle myślę, że muszę tam wrócić. Muszę i wrócę! Jest jeszcze tyle do zobaczenia, tyle do odkrycia! 

Od powrotu zastanawiam się od czego zacząć. Ale zacznę od końca. Pierwszy post będzie podsumowaniem. Przez cały wyjazd notowałam rzeczy, które zrobiły na mnie największe wrażenie.



1. W USA wszystko jest większe.

Tak wiem, już to słyszeliście. Tak się składa, że ja też to słyszałam. Ale mimo tego, to "wszystko większe" zapierało mi dech w piersiach! Budynki są ogromne. Nie przesadzam, są do nieba! Przez pierwsze dni ciągle patrzyłam się w górę podziwiając wieżowce aż do nieba i uwierzcie mi, kręciło mi się w głowie! Idąc ulicą w centrum miasta, np. Chicago czy Nowego Jorku bardzo długo nie zobaczysz słońca. Niesamowite wrażenie.


Większe są też odległości. Często słyszałam, że coś jest blisko, a potem ktoś dodawał, że 1-1,5 h stąd. Myślę sobie, jakie blisko? Przecież to jak z Warszawy do Radomia! Szok przestaje być jednak szokiem, kiedy patrzysz na mapę Stanów Zjednoczonych i widzisz, że Teksas jest prawie 2 razy większy od Polski. Będąc w Forth Worth w Teksasie zapytaliśmy się cioci jak daleko będzie od niej z domu do lotniska. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że mieszka obok. Szybko to obok zostało zweryfikowane, bo była to ponad 1 h drogi autostradą. Ciekawa jestem co by powiedzieli Amerykanie, gdyby dowiedzieli się, że moi rodzice mieszkają 3 km od lotniska Warszawa Modlin. Pewnie pomyśleliby, że mieszkają na terminalu... :) 

Większe są samochody. Szczególnie w Teksasie. Na drogach widać same "ciężarówki". Ciężarówki, czyli pick-upy. Ogromne samochody, kuzyn mojego Mikołaja miał taki, że opona kończyła się mniej więcej na 3/4 wysokości mojego ciała, a mam 162 cm wzrostu. Nie jesteście sobie tego w stanie nawet wyobrazić, dlatego musicie mi wierzyć na słowo, że samochody w USA są ogromne! Ale jest na to proste wytłumaczenie. Mogą sobie pozwolić na takie samochody, bo benzyna jest tania jak barszcz, jakiś ok. 2 zł za litr. A do tego drogi mają takie, jakich my w Europie nie dorobimy się chyba nigdy. Autostrady mają po 5 pasów, czasami nawet 6. Ale, żeby nie było tak kolorowo, to skoro wszystko mają większe to i korki też ;)

2. W USA na niebie zobaczysz częściej samoloty niż ptaki.

Moje drugie spostrzeżenie to chyba dla mnie jeszcze większe zaskoczenie niż w przypadku pierwszego. Jesteście sobie w stanie to w ogóle wyobrazić? W jednym czasie na niebie możecie zobaczyć kilka samolotów! Przez cały pobyt w Stanach Zjednoczonych lataliśmy samolotami 10 razy. Za każdym razem nasz samolot ustawiał się w rządku za innymi samolotami do startu. Odstęp między startem jednego a drugiego samolotu to jakieś 2 min. Startując widzisz jak samoloty, będąc jeszcze nisko nad ziemią "rozlatywały się" na wszystkie strony świata. Co więcej! Lecąc z Dallas do Las Vegas widziałam samolot, który leciał obok nas. Żeby było śmieszniej był tak blisko, że udało nam się dopatrzeć co to za linie lotnicze! Dacie wiarę?! :) N I E S A M O W I T E !!!




3. W USA jest drogo.

Nie wszędzie, ale w większości miast w których byliśmy jest drogo. Nic jednak nie przebije Nowego Jorku, w którym ceny są nawet 2-3 razy większe niż normalnie. Przykładowo obiad w T.G.I. Friday's dla dwóch osób kosztuje 100 $, gdzie w innym miejscu zapłacicie 40 $.

Słyszeliście o tym jak możecie się obkupić w Stanach w super markowe ciuchy za niewielkie pieniądze? Ja też to słyszałam. Odpowiedź brzmi - możecie, ale żeby tak się stało musicie poświęcić na zakupy mnóstwo czasu. To nie jest tak, że wchodzicie do sklepu Ralpha Laurena i wszystko jest tańsze o połowę niż u nas w Peek&Cloppenburg. W USA ceny tych ubrań są tak samo wysokie jak u nas. Możecie coś kupić na wyprzedażach w takich sklepach jak T.J.Maxx (taki amerykański odpowiednik naszego TK Maxx'a), ale żeby cokolwiek znaleźć w tym olbrzymim sklepie musicie w nim spędzić pół dnia. Wierzcie mi próbowałam, w Chicago, w Nowym Jorku. Odpuszczałam po 20 minutach. Miałam do wyboru grzebać między wieszakami albo przejść się po Wall Street. Oczywiście wybierałam spacer. I nie piszę tego dlatego, że nienawidzę robić zakupów, po prostu wyszukanie okazji okazało się cięższe niż sobie wyobrażałam. Zakładam, że możliwe to jest jak jesteś w jednym miejscu dłużej. My mieliśmy bardzo napięty grafik zwiedzania :) Żeby nie było, przywieźliśmy sobie to i owo, zakupy udało się zrobić w Forth Worth w Teksasie. Teksas jest tańszy od innych stanów. Przykładowo para Levis'ów kosztowała 40 $, nie muszę mówić, że trochę nam miejsca w bagażu powrotnym zajęły ;)

Hotele też nie należą do tanich. Mieliśmy to szczęście, że większość czasu spędziliśmy z rodziną Mikołaja i nie musieliśmy martwić się o nocleg. Ale przykładowo nocleg w Nowym Jorku na Manhattanie kosztował nas 1800 zł za 2 osoby, za dwie noce ze śniadaniami. Ok, mieliśmy nocleg przy samym Times Square w 3 gwiazdkowym hotelu. Wierzcie mi nie opłaca się zatrzymać nigdzie indziej. Nowy Jork jest ogromny, a najsłynniejsze miejsca znane na całym świecie są właśnie na Manhattanie. Bez sensu tracić czas na dojazdy z innych dzielnic. Drogo, ale to Nowy Jork :)

W fajnej cenie można spędzić czas w Las Vegas. Oferta hoteli jest ogromna, ceny są naprawdę konkurencyjne. Ale o tym będzie w poście poświęconym naszej wizycie w mieście kasyn :)

4. Amerykanie są dobrze wychowani.

Oj tak. Na każdym kroku słyszysz "dziękuję", "proszę", "nie ma za co", "cała przyjemność po mojej stronie". Brzmi niesamowicie, prawda? Wszyscy są mili, wszyscy się uśmiechają. W każdym sklepie pracownik pyta się co słychać. Dla mnie, Europejki, dla Polki to był szok. Ale Amerykanie robią to na każdym kroku, ciągle wymieniają się grzecznościowymi zdaniami. Odnosisz wrażenie, że pracownicy sklepów są dumni z tego co robią. Nie to co u nas, kiedy na każdym kroku odczuwa się, że ktoś w obsłudze klienta pracuje za karę... Ustępując miejsca na ulicy w dość ciasnym przejściu między rusztowaniami usłyszeliśmy "thank you". Nie mogę wyjść z podziwu jaki optymizm i przyjacielskość bije od tych ludzi. I choć po dłuższym pobycie zaczęło mnie to trochę męczyć, to wierzcie mi na słowo, że nie wpłynęło to nawet w 1% na mój podziw dla nich. Niechętnie to napiszę, ale brakuje mi tej życzliwości w naszym kraju. Powinniśmy uczyć się od Amerykanów.

5. Amerykańskie flagi są wszędzie.

Tego nie da się nie zauważyć. Amerykanie są dumni z bycia Amerykanami. Kochają swój kraj, kochają swoją flagę. Powiedziałabym nawet, że mają na jej punkcie obsesję. Ulice amerykańskich miast wyglądają niczym ulice w Hiszpanii po zdobyciu Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w 2010 r. (tu nie żartuję, byłam widziałam!). Z tą tylko różnicą, że Hiszpanie mieli piłkarską fiestę, a Amerykanie mają tak na co dzień. Flagi są wszędzie, na sklepach, szkołach, autobusach i przed wejściem do domów.



6. W USA wszyscy oczekują napiwków.

No i to jest temat, który mocno drażnił mnie przez cały wyjazd. Czasami miałam ochotę krzyknąć "Hello, I'm from Europe!". Do dziś nie rozumiem zjawiska amerykańskich napiwków. I nie chodzi o niezostawianie napiwków w restauracjach. Wierzcie mi, w Polsce praktycznie zawsze zostawiam napiwek w knajpie. Nie zostawiam tylko w skrajnych przypadkach, kiedy wyjątkowo nie jestem zadowolona z obsługi. Ba, często daje napiwek dostawcy pizzy, no chyba, że nie mam gotówki i płacę kartą. Ale żeby zostawiać napiwek wszędzie? W restauracji, w hotelowym pokoju, w kasynie dla barmanki, która przynosi drinka, krupierowi, taksówkarzowi? Rany boskie, pewnie osób, które oczekują napiwki jest o wiele, wiele więcej. Nie jestem do tego przyzwyczajona. A już totalnie nie rozumiem jak można wymuszać napiwek? Wyobraźcie sobie sytuację. Jesteśmy w Las Vegas, siedzimy przy stole z ruletką. Gramy. Jeśli grasz możesz zamawiać drinki za free. No bajka. Zamawiamy jacka z colą i pinacoladę. Przychodzi kelnerka, podaje nam drinki. Mówimy jej "dzięki". Ale ona stoi i się na nas patrzy, nie wiemy o co chodzi. Po czym pada pytanie "Really?". Mikołaj orientuje się, że chodzi o napiwek. Uprzejmie mówi jej, że nie mamy drobnych, tylko żetony do gry 25$ każdy. Na co ona, że nam rozmieni. Ok, dajemy 25$ w żetonie. Kelnerka rozmienia na drobne. Dajemy jej żeton 1$. Na co ona znowu "Really?" i cynicznie wykrzywia twarz. Odpowiadamy wkurzeni "Really". Odchodzi niezadowolona. Jak można wymuszać na kimś, żeby dał ci napiwek? Takie rzeczy tylko w Ameryce.

7. USA wcale nie jest krajem grubych ludzi.

Tak to stwierdzenie. Jadąc do Stanów Zjednoczonych nastawiłam się, że spotkam tam samych mega otyłych ludzi. Nic bardziej mylnego. Oczywiście, spotkacie otyłych, wręcz bardzo grubych ludzi. Wielu z nich będzie jeździło na wózkach elektrycznych. Ale nie jest to zjawisko tak powszechne jak sobie wyobrażałam jadąc tam.

8. Ukryte koszta na każdym kroku.

Dziwna sprawa, dziwna szczególnie dla ludzi z Europy. W Stanach ceny towarów podane są tak jakby netto, zawsze należy doliczyć podatek, który - uwaga- jest różny w zależności od stanu. W niektórych stanach jest taniej, a w niektórych jest drożej. Różne artykuły w różnych stanach są różnie opodatkowane. Zwykle podatek stanowy to 4% do 8%. Niektóre miasta w USA dodają 2%, tzw. podatku miejskiego. Niektóre stany wyłączają jedzenie i odzież z podatku stanowego. Generalnie przyjętą zasadą jest, iż na wystawach sklepowych i we wszystkich sklepach w USA, nie ma podaje się taxes na metkach towarów. Podatek jest doliczany dopiero po skasowaniu towaru przez sprzedawcę przy kasie.  Trzeba się do tego przyzwyczaić podczas zakupów w USA i zawsze zabierać ze sobą więcej gotówki, lub mieć większy limit na karcie kredytowej. Nie jest to specjalnie uciążliwe, szczególnie przy drobnych zakupach. Należy jednak mieć to na uwadze przy większych zakupach, np. sprzętu elektronicznego czy drogich ubrań. 

Podatek doliczany jest też do noclegów w hotelach i tu w naszym wypadku z 1400 zł za dwie noce przy rezerwacji w Nowym Jorku zrobiło się nagle 1800 zł w dniu przyjazdu. Portale takie jak booking.com nie informują o wysokości "dodatkowych kosztów" przy rezerwacji noclegu. Wiedząc o tym od początku nie ma później tego gorzkiego rozczarowania przy podpisywaniu rachunku ;) 

9. Amerykanie nie palą papierosów.

Palących Amerykanów przez 3 tygodniowy pobyt w ich kraju mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki. Tak, nie kłamię! Ciężko jest też kupić papierosy. A jak już uda Wam się je znaleźć to są bardzo drogie. W Nowym Jorku paczka papierosów kosztuje ok. 15 $ czyli ponad 60 zł!!! Dlaczego Ameryka nie pali? Gdzieś przeczytałam tylko 20 % dorosłej populacji w Stanach to regularni palacze, podczas gdy w Europie pali około 30 % ludzi. Amerykanie wypalają też mniej paczek papierosów niż Europejczycy. W ostatnich dekadach liczba palaczy w Ameryce regularnie spada, a głównie wpływ na to mają: opodatkowanie papierosów, niepromowanie wyrobów tytoniowych w telewizji oraz ogólne postrzeganie papierosów jako czegoś szkodliwego. W wielu stanach i miastach obowiązują prawa ograniczające palenie. Dla przykładu karane jest palenie w budynkach i miejscach publicznych i w przy wejściach do sklepów. Palenie zabronione jest także w większości restauracji, a nawet siedzący na otwartym powietrzu klienci bardzo rzadko sięgają po papierosa. Na ulicach praktycznie nie spotyka się nikogo z papierosem.

Jedynym wyjątkiem znowu okazało się Las Vegas, gdzie palić można nawet na terenie kasyna. 

10. Broń. 

W wielu stanach posiadanie broni jest legalne, nie trzeba posiadać uprawnień ani jej rejestrować. Często słyszy się o strzelaninach, a na wejściach do biurowców czy sklepów można zobaczyć coś takiego: 


11. USA to kraj w którym zakochacie się od pierwszego wejrzenia.

Oj tak. Kocham ten kraj, kocham ludzi, których tam spotkałam :) <3 W Stanach Zjednoczonych znajdziecie wszystko czego szukacie. Mają piękne miasta, cudowne parki narodowe i parki rozrywki, rajskie plaże, świetne jedzenie. Mają wszystko! I pewnie życia mi zabraknie, żeby zobaczyć wszystko co bym chciała, zwiedzić cały ten kraj. Ale na pewno tam wrócę i polecam wszystkim! <3