"Nie jestem już tą samą osobą co dawniej, od kiedy widziałam księżyc po drugiej stronie świata."

poniedziałek, 9 maja 2016

Saksonia - czyli piękniejsza strona Niemiec :)

Do tegorocznej majówki Niemcy kojarzyły mi się jako nieciekawy kraj. Wszystko za sprawą Berlina, który jest brudny, a w którym jestem dość często (taak, nie doczekał się jeszcze swojego postu, zupełnie nie wiem dlaczego!). Nigdy tak bardzo nie pomyliłam się co do jakiegokolwiek kraju. Okazało się, że Niemcy mają swoją piękniejszą stronę - Saksonię! Zapraszam Was na post (tym razem wyjątkowo krótki, bo wycieczka krótka) z jednodniowej wycieczki do Bastei i Drezna.



Wyjechaliśmy w południe z Berlina. Czekała nas 200 km droga, na szczęście autostradą. Zaliczyliśmy jeden krótki postój po drodze. Nie ukrywam, że widoki już w trasie robiły na mnie duże wrażenie. Ciężko je było niestety sfotografować. Musicie się zadowolić żółtym polem, które ciągnęło się przez kilka kilometrów.


Po ok. 2 h dojechaliśmy do Bastei. Zostawiliśmy samochód na parkingu przed znakiem zakaz ruchu z wyłączeniem mieszkańców. Teraz czekał nas spacer. Kompletnie nie widzieliśmy gdzie iść. Mieliśmy do wyboru drogę asfaltową przez las (nie wiadomo gdzie!) albo od razu wspinać się pod jakąś górę. Tym razem, w zasadzie jak nigdy pojechaliśmy w ciemno... :)





Dobrze, że w środku tego lasu złapaliśmy internet i nawigacja poprowadziła nas tym asfaltem 30 min do centrum Bastei, bo byliśmy skłonni wdrapywać się na pierwszą górę. A to nie była ta góra, na którą chcieliśmy wejść :) Już na samym początku zapowiadało się przepięknie!


Po drodze zahaczyliśmy o bar, z którego rozpościerał się przepiękny widok na góry i dolinę. Chwila na zdjęcia, szybką szklankę, toaletę i lecimy dalej!




Kolejne 20 minut to był spacer "z górki". Schodziliśmy dalej asfaltem, od czasu do czasu mijaliśmy innych turystów, od czasu do czasu minął nas jakiś samochód. W końcu zaczynało się Bastei, urocze saksońskie miasteczko, które skradło moje serce od pierwszych chwil.


Aby wprowadzić Was trochę w klimat tego miejsca przytoczę kilka faktów. Bastei to imponujące naturalne skalne miasto we wschodnich Niemczech, położone nad rzeką Łabą. Stanowi ono jedną z największych atrakcji turystycznych i krajobrazowych na terenie Szwajcarii Saksońskiej. Te niesamowite formacje skalane powstały miliony lat temu w wyniku erozji wodnej i wznoszą się dziś na blisko 200 metrów nad poziom doliny rzeki Łaby. Byłam pod ogromnym wrażeniem tego miejsca. Od początku żałowałam, że wpadliśmy tu tylko na chwilę. Nie tracąc czasu zrobiliśmy sobie 30 minutowy spacer po tym cudownym miasteczku.







Miasteczko kończy się przy rzece Łaba. Można tam wybrać się na wycieczkę promem, posiedzieć na ławeczkach z widokiem na rzekę lub przespacerować się wzdłuż jej brzegu.






Dlaczego Bastei jest takie wyjątkowe i przyciąga tylu turystów? Odpowiedź jest jedna. W pierwszej połowie XIX wieku wybudowano tu efektowny blisko 80 metrowy kamienny most, łączący skały z ruinami dawnego średniowiecznego zamku Neurathen. Spacer pośród tych niesamowitych form skalnych dostarcza niezapomnianych wrażeń. Widoki z mostów oraz zawieszonych na skałach licznych platform widokowych na przełom Łaby i okolicę, potrafią przyprawić o zawrót głowy każdego miłośnika górskich wycieczek. Wycieczka pod górę trwa 40 minut. Myślałam, że już po 5 minutach wyzionę ducha. Ale było warto się wspiąć na samą górę :) Widoki cudowne! 

Pierwsza część trasy jest dość stroma i dla osób bez kondycji (w tym mnie) bardzo wymagająca. Niesamowite wrażenie, jakie towarzyszy podczas przechodzenia między ciasnymi skałami, jednak rekompensuje ten wysiłek :) Po przejściu tego magicznego odcinka robi się trochę spokojniej, po krótki spacerze, czeka na Was prawdziwa uczta dla oczu! Najpierw z tarasu widokowego tuż przed mostem zobaczycie płynącą u stóp Łabę.









Wszystko fajnie piękne. Ale! Prawdziwa petarda czekała na nas dopiero na górze! Po kilku chwilach doszliśmy do ruin zamku, do których warto wejść (bilet dla dorosłej osoby 2 euro, kasa na górze). Z samego zamku niewiele zostało, ale nie on jest główną atrakcją. Głównym punktem całej wyprawy był most. Zbudowano, a raczej wkomponowano go w pionowe skały na wysokości ok. 110 m n. p. m. Most w pełnej okazałości możecie podziwiać wchodząc na teren ruin zamku.



Z platform widokowych postawionych na terenie dawnego zamku można oglądać doliny, przedmioty znalezione na jego terenie oraz makietę ujawniająca jego wygląd za czasów świetności.






Zapierających dech w piersiach widoków ciąg dalszy. A takie cuda można zobaczyć bezpośrednio z mostu! :)






Schodzenie na dół było już o wiele przyjemniejsze. Poszło dużo szybciej niż wchodzenie pod tą górę :) Na dole jeszcze szybka kawa i ruszamy do Drezna! Niestety było już późno, więc czekał nas tylko spacer po stolicy Saksonii, ale dobre i to! :)

Drezno oddalone jest 40 km od Bastei. Podróż zajęła nam ok. 30 minut. Od razu udaliśmy się na starówkę. Zjedliśmy obiad i ruszyliśmy na spacer. Tym razem nie będę zasypywała Was informacjami o zabytkach i co warto zobaczyć, bo w Dreźnie spędziliśmy niewiele czasu, nie zdążyłam pozwiedzać, musiałam zadowolić się tylko spacerem. Ale jak to się mówi,  jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma! :) Drezno jest przepiękne!

Ponad półmilionowa stolica Saksonii uchodzi za jedno z najpiękniejszych miast Niemiec. W przewodnikach znajdziecie informację, że to prawdziwy cud, ponieważ jeszcze kilkadziesiąt lat temu Drezno odstraszało powojennymi zgliszczami. Dziś po okrutnych bombardowaniach nie ma już śladu, a Drezno uważane jest za "Florencję nad Łabą" i ponownie świeci pełnym blaskiem. Zapraszam na relację zdjęciową!





























Ściemniło się, dzień dobiega końca, a nam nogi w dupę wchodzą od łażenia. Pora wracać! Nie mieliśmy wątpliwości, że dzisiaj zaśniemy jak małe dzieci :))