"Nie jestem już tą samą osobą co dawniej, od kiedy widziałam księżyc po drugiej stronie świata."

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Wilno, Litwa

Kolejny trip - Wilno. 

W dniach 11-14 maja 2012 wybraliśmy się na przedłużony weekend do Wilna. Pomysł wpadł nam do głowy w lutym, kiedy znalazłam groupon na 3 dniowy pobyt ze śniadaniami w hotelu Corner (http://www.cornerhotel.lt/). Cena była kusząca - 299 zł! Jak to mówią, grzech nie skorzystać! :) Pozostało nam znaleźć bilety. I tu polecam gorąco przejazdy z Simple Express (http://www.simpleexpress.eu/pl). Udało nam się znaleźć bilety na maj w cenie 24 zł za osobę w dwie strony!!! Skąd taka dobra cena? Otóż linie Simple Express mają promocję, która polega na tym, że pięć pierwszych biletów kupionych przez internet kosztuje tylko 12 zł – ta zasada obowiązuje na każdy przejazd bez przesiadek. Naprawdę warto planować wyjazd z wyprzedzeniem i pojechać za bezcen :) Komfort przejazdu gwarantowany, w każdym zagłówki wmontowany tablet z muzyką, filmami, internetem, grami. Do tego bezpłatne WiFi na całej trasie. Do tej pory podróżowałam z nimi wiele razy - uwielbiam Simple Express! :)) 



Ale wracając do samej wycieczki. Ruszyliśmy z Warszawy o 9:10 z Dworca Centralnego. Podróż do Wilna zajęła niecałe 8 godzin, na miejscu byliśmy o 18:00 czasu lokalnego (zmiana czasu na +1 godzinę). 

Bez problemu znaleźliśmy hotel, który znajduje się jakieś 15 min spacerem od Starego Miasta. Hotel Corner jak najbardziej jest godny polecenia. Recepcja hotelowa jest czynna 24h/dobę, jeśli będziecie mieli szczęście to może nawet zostaniecie obsłużeni w języku polskim :)
Dostaliśmy czysty, przestronny pokój z ładną łazienką. W pokoju był dostęp do WiFi, czysta pościel i ręczniki. Dodatkowo w pokoju czekała na nas butelka szampana i 2 tabliczki czekolady Milka :) Moją dobrą opinię o tym hotelu podzielają inni goście hotelowi, co możecie sami sprawdzić na booking.com, gdzie hotel otrzymał notę 8,5 - bardzo dobry. Nasz pokój możecie zobaczyć poniżej: 


Zanim się zameldowaliśmy, rozpakowaliśmy minęło trochę czasu i zrobiło się późno. Byliśmy głodni, a do śniadania hotelowego było jeszcze wiele godzin. Poszliśmy na spacer w stronę Starego Miasta. Trafiliśmy na włoską restaurację, a że kochamy włoską kuchnię to nie zastanawialiśmy się nawet chwili. Restauracja Basilico (http://basilico-pica.lt/) od progu przywitała nas przepięknym zapachem pizzy! 



Usiedliśmy przy kameralnym stoliku, zamówiliśmy dwie porcje spaghetti bolognese i margaritę. Drinki podali od razu, więc wznieśliśmy toast za udany pobyt :) 


Jedzenie było przepyszne! Ręcznie robiony makaron, cudowny i aromatyczny sos! Tak nam się spodobało, że wróciliśmy jeszcze na pizzę ostatniego dnia naszego pobytu :) Jeśli będziecie kiedyś w Wilnie, to warto odwiedzić tą restaurację, ceny przyzwoite (porcja pysznego spaghetti kosztuje ok. 22 zł), a smak dań rewelacyjny! :)

Przez cały pobyt pogoda nas nie rozpieszczała - było zimno i prawie ciągle padał deszcz. Nie pojechaliśmy tam jednak, żeby siedzieć w hotelu, także mimo niesprzyjających warunków spacerowaliśmy ile się dało! :)














W Wilnie warto odwiedzić Wieżę Giedymina na której szczycie znajduje się taras widokowy. Widok na panoramę miasta jest niesamowity! Według przewodników jest to najczęściej odwiedzane miejsce w Wilnie. W wieży czynne jest Muzeum Zamku Górnego. Ekspozycja muzeum obejmuje zabytkowe sztandary krzyżackie, schemat bitwy pod Grunwaldem, popiersie Witolda. Tu się znajduje panoramiczny plan miasta z 1576 roku oraz fotokopie grafik Franciszka Smuglewicza. Na szczyt wieży prowadzą spiralne schody, a na półpiętrach można zobaczyć wyżej wymienione ekspozycje.














Na północ od Starego Miasta przy ul. Wileńskiej znajduje się bardzo ładny Kościół św. Katarzyny.



Niestety wtedy rozpadało się na dobre i musieliśmy na jakiś czas przerwać zwiedzanie. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, ponieważ trafiliśmy na fajną kawiarnię, w której serwowali pyszne cappuccino! :)



Gdy trochę się przejaśniło ruszyliśmy dalej. Na naszej drodze stanął pomnik Wawrzyńca Gucewicza, polskiego architekta, który wykładał na Uniwersytecie Wileńskim.




Niedaleko pomnika znajduje się Uniwersytet Wileński, założony w XVI wieku przez króla Polski Stefana Batorego - taka ciekawostka :)











Kolejnym przystankiem była Bazylika archikatedralna św. Stanisława i św. Władysława do której weszliśmy. W bazylice pochowani zostali wielcy książęta litewscy i polscy. Wnętrze robi wrażenie.







Mimo uśmiechów, przemarzliśmy chyba do szpiku kości. Szybkie jedzenie i  powrót do hotelu na długą, gorącą kąpiel!





W niedzielę wyszło słońce. Wybraliśmy się na spacer na Stare Miasto. Jak zobaczycie na poniższych zdjęciach humory od razu mieliśmy lepsze :) 








Doszliśmy na Starówkę, która jest naprawdę piękna! Znajduje się tam też dom Adama Mickiewicza:








Na koniec naszej podróży postanowiliśmy odwiedzić jeszcze Wieżę Telewizyjną z której po raz kolejny mieliśmy okazję podziwiać panoramę Wilna! Wieża Telewizyjna jest największym budynkiem na Litwie. Wybudowana na wzór wieży moskiewskiej i berlińskiej z biegiem czasu stała się jednym z symboli współczesnej stolicy Litwy. Na ostatnim piętrze wieży znajduje się restauracja z obrotowym tarasem. Można usiąść przy stoliku, a kręcąca się podłoga pozwoli oglądać panoramę miasta z każdej strony. Wjazd na górę kosztuje 21 lt dla dorosłych, 9 lt dla uczniów i studentów, 5 lt dla dzieci (cena na dzień 17.08.2015). Naprawdę warto odwiedzić to miejsce i napić się drinka! :) 




No i żegnamy Wilno! Pora wracać do Polski...